W ciąży z gwałtu – Jennifer dzieli się swoją historią

Fundacja Małych Stópek

Fundacja Małych Stópek

Fundacja Małych Stópek powstała 5 kwietnia 2012 r. w Szczecinie. To jednak data jedynie formalnego zatwierdzenia działań organizacji, którą tworzą osoby od wielu lat zaangażowane na rzecz obrony wartości ludzkiego życia, od poczęcia do naturalnej śmierci oraz godności jego przekazywania. Początkowo ich głównym celem, była organizacja Marszu dla Życia w Szczecinie oraz promocja duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Obecnie działania Fundacji mają znacznie szerszy zakres – obejmują całoroczną formację i edukację młodzieży, kształtowanie opinii publicznej oraz pomoc matkom, które zrezygnowały z zamiaru aborcji i urodziły swoje dziecko. Działania te, dotyczą nie tylko terenu Szczecina, ale i całej Polski, a wiele inicjatyw ma zasięg międzynarodowy.
Fundacja swą nazwę zaczerpnęła od istniejącego w przestrzeni wirtualnej Bractwa Małych Stópek (BMS), powołanego do życia przez ks. Tomasza Kancelarczyka. Bractwo nie jest strukturą formalną. To inicjatywa, zrzeszająca w sposób nieformalny (w internecie) kilkadziesiąt tysięcy obrońców życia z całej Polski, a także spoza jej granic. Jej celem jest dzielenie się informacjami, dotyczącymi obrony życia oraz aktywizowanie do działań pro-life wszędzie tam, gdzie są członkowie Bractwa.
Fundacja Małych Stópek (FMS) w odróżnieniu od Bractwa, stanowi strukturę formalną. Dzięki wsparciu Darczyńców, FMS może nieść konkretną pomoc poszczególnym osobom.

W ciąży z gwałtu – Jennifer dzieli się swoją historią

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Po gwałcie podczas podróży służbowej, dla Jennifer Christie i jej męża Jeffa, aborcja nigdy nie była opcją. To ich niesamowita historia miłości i odwagi.

 
 
Jak wyglądało moje życie przed gwałtem?
Wszystko było dość stabilne i normalne, taki status quo. Można by uznać nas za przeciętną rodzinę, czwórka dzieci. Wydawało mi się, że byłam u szczytu kariery jako tłumacz, brałam na siebie więcej pracy, podróżowałam, tłumaczyłam na kilku rejsach, co bardzo mi się podobało. W styczniu 2014 wyjechałam poza miasto w 2-tygodniową podróż służbową. I ostatniego dnia po skończeniu pracy wróciłam do hotelu, padał śnieg. Dotarłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi, odłożyłam moje rzeczy, odwróciłam się, żeby zamknąć drzwi, a tam stał mężczyzna. Uderzył mnie w głowę pięścią. Wszystko stało się rozmyte. Zaciągnął mnie do pokoju i zgwałcił mnie. Złamałam kilka żeber i kilka palców, kiedy próbowałam walczyć.  Ale uświadomiłam sobie, że walka tylko pogarszała sytuację. Skryłam się w sobie. Obudziłam się, słysząc czyjś krzyk. Byłam na klatce schodowej na zewnątrz hotelu. Miałam na sobie tylko zepsuty stanik. Na dworze był mróz, co prawdopodobnie ocaliło moje życie, ponieważ miałam krwotok mózgowy. Życie po gwałcie było bardzo trudne. Nie podniosłam się z tego szybko. Nie potrafiłam przywrócić życia do poprzedniego stanu. 5 tygodni po gwałcie miałam tłumaczyć podczas rejsu. W drugim dniu mam mdłości. Biegunka, bóle brzucha, mój stan się nie poprawiał. Lekarka zapytała, czy jest szansa, że mogę być w ciąży. Powiedziałam, że najprawdopodobniej nie, że jestem prawie pewna, że nie, ale zostałam zgwałcona w zeszłym miesiącu więc prawdopodobnie powinniśmy przeprowadzić test. Dała mi test ciążowy – i był drugi pasek. Patrzyłam się na niego. Zrobiliśmy przystanek w Cartagena w Kolumbii. Zabrano mnie do małego szpitala, który wyglądał jak mały garaż i był ze mną tłumacz, którego nie potrzebowałam, ponieważ jak tylko rozpoczęto USG była tam mała fasolka. Widziałam już takie fasolki – i ta mała fasolka to był mój syn. Uśmiechnęłam się. Uśmiechnęłam się do niego. Czuję, że świat mówiłby mi „jesteś w ciąży z czymś okropnym, powinnaś być wściekła, czuć obrzydzenie”. A ja poczułam przypływ silnego instynktu opiekuńczego w stosunku do tego dziecka. I pamiętam, że położyłam ręce na brzuchu i powiedziałam „Muszę powiedzieć mojemu mężowi” I powiedziałam mu, że jestem w ciąży. I minął tylko ułamek sekundy i on powiedział „Dobrze”. Powiedział „Dobrze”. Jak to „dobrze”? Myślę „Moi rodzice oszaleją, co powiedzą twoi rodzice, co powiemy dzieciom?”. Mam zamieszanie w głowie pytam „Jak możesz być tak spokojny”, a on mówi „Kochanie, to coś pięknego”. Powiedział, że to dar. Coś pięknego, co wynikło z czegoś tak bolesnego dla nas. „Kochamy dzieci.” Ja mówię „Tak, kochamy dzieci”. On mówi „Będzie wspaniale”. Powiedział „Dobrze”. „Uda nam się, J, uda nam się.” Powiedziałam „Tak, uda nam się”. Moja historia nie jest o wyborze. Nie opowiadam jej mówiąc „To jest wybór, którego dokonałam”. Mówię, by pokazać człowieczeństwo mojego syna. Przypomina mi, że Bóg nadal jest na tronie. I że dobro nadal zwycięża zło. I kiedy patrzysz w przeszłość i myślisz o rzeczach, które chciałbyś, żeby się nie wydarzyły – nie mogłabym cofnąć tego, co mi się przydarzyło, bo to by oznaczało, że jego by nie było. A on jest tego wart.
 
▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔OBEJRZYJ RÓWNIEŻ▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔▔
https://www.youtube.com/watch?v=-i5biLGPDx8
https://www.youtube.com/watch?v=naDTyJ_jktU&list=PLolzY7tCa6Adt4Kq5MYqubM7gz2kGId4T&index=1
https://www.youtube.com/watch?v=tD5n-ktysgk&t
https://www.youtube.com/watch?v=6GTavFZdvcU&t=
https://www.youtube.com/watch?v=r3fgwE_SGS8
https://www.youtube.com/watch?v=k-TgBAD-rrA&t
https://www.youtube.com/watch?v=O8j_d5RhWXk
https://www.youtube.com/watch?v=BILirxDWCaY
 

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Zobacz więcej:

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj od nas DARMOWY PREZENT!

Uzupełnij poniższy formularz i dołącz do naszego newslettera w zamian wyślemy Ci bez żadnych Twoich kosztów międzynarodowy symbol obrońców życia, stópki 10 - tygodniowego nienarodzonego dziecka w ich naturalnym rozmiarze.

Zostań Ambasadorem

Dołącz do bractwa