Taka zamiana!

Mój ledwo dyszący 17- letni Opel Vectra, nagle na skrzyżowaniu odmówił posłuszeństwa. Ktoś powiedziałby, że to z powodu wieku, przebiegu (prawie 300 000 km) oraz licznych wcześniejszych kolizji (nie z mojej winy) ten grat odmówił posłuszeństwa. Nie to jednak było powodem, że grat tren odmówił mi posłuszeństwa w najmniej oczekiwanym momencie.

Po odholowaniu do warsztatu usłyszałem od mechanika: Ktoś księdzu coś wsypał do baku, bo przewody i pompa paliwowa są czymś zamulone.

Hmm, ot niespodzianka, ktoś mnie nie lubi…

Całej sprawie przyglądał się jednak ktoś z góry, gdyż następnego dnia odebrałem telefon od pana Zygmunta. Nic nie wiedząc o popsutym samochodzie, mężczyzna poinformował mnie, że mam coś do odebrania.

Okazało się, że tym podarkiem jest samochód marki Volvo. Podobnie jak Opel 17 – letni, ale w idealnym stanie, z przebiegiem o połowę mniejszym i wartym kilkadziesiąt razy więcej. Jak tu się nie cieszyć z takiej zamiany? Zawsze miałem bardzo stare samochody i nigdy nie sprawiłbym sobie takiego drogiego luksusu. Trochę z oszczędności, a trochę dla spokoju, bo jak jest kolizja to starego samochodu nie szkoda. Teraz muszę męczyć się w tych luksusach, bo darczyńca widzi mnie i samochód co niedzielę po Mszy świętej, więc nie mogę go sprzedać.

👣 ks. Tomasz Kancelarczyk

PS. Na zdjęciu jestem przy ,,nowym” samochodzie z laptopami dla dzieci. Fotki starego auta nie mogę znaleźć, ale powiem tyle, że również był mi ofiarowany po tym jak były mój uczeń z samochodówki bezskutecznie próbował mi go sprzedać za 3 tysiące złotych.